Jordi Sánchez w Pogoni Szczecin. Transfer, który może zrobić różnicę
Transfer Jordiego Sáncheza do Pogoni Szczecin to ruch, który od początku wzbudził sporo emocji. I trudno się temu dziwić. Portowcy sięgnęli po napastnika, który nie potrzebował czasu, żeby pokazać swoją wartość w Ekstraklasie. Hiszpan rozpoczął sezon bardzo dobrze, a teraz ma zdobywać bramki dla granatowo-bordowych.
Moim zdaniem właśnie takiego transferu Pogoń potrzebowała.
Pogoń postawiła na zawodnika sprawdzonego w Polsce
Sánchez trafił do Szczecina z Wisły Kraków. Pogoń aktywowała klauzulę odstępnego zawartą w jego kontrakcie i pozyskała zawodnika na zasadzie transferu definitywnego.
Hiszpan podpisał kontrakt obowiązujący do końca czerwca 2028 roku, z możliwością przedłużenia go o kolejny sezon.
Najważniejsze jest jednak to, że do Szczecina nie przychodzi napastnik, którego formę trzeba oceniać wyłącznie na podstawie występów w zagranicznej lidze. Sánchez zna polską piłkę i już wcześniej występował między innymi w Widzewie Łódź.
Początek obecnego sezonu w barwach Wisły był w jego wykonaniu bardzo mocny – sześć bramek i jedna asysta sprawiły, że w momencie transferu znajdował się na czele klasyfikacji strzelców Ekstraklasy.
Jordi Sánchez w Pogoni Szczecin – napastnik, od którego można wymagać bramek
W Pogoni od napastnika zawsze oczekuje się przede wszystkim jednego – skuteczności.
Dlatego transfer Sáncheza oceniam jako bardzo interesujący. Klub nie sprowadził zawodnika wyłącznie z nadzieją, że być może odnajdzie się w Ekstraklasie. Pogoń sięgnęła po piłkarza, który chwilę wcześniej regularnie trafiał do siatki na polskich boiskach.
Oczywiście sześć bramek na początku sezonu nie daje żadnej gwarancji, że w Szczecinie będzie podobnie. Zmiana klubu oznacza inny sposób gry, nowych partnerów i nowe wymagania.
Ale punkt wyjścia jest naprawdę obiecujący.
Debiut? Od razu z golem
Na pierwszą bramkę w granatowo-bordowych barwach nie musieliśmy długo czekać.
Sánchez rozpoczął w podstawowym składzie spotkanie z Wieczystą Kraków i rozegrał pełne 90 minut. W końcówce zdobył bramkę, która przypieczętowała zwycięstwo Pogoni 2:0.
Trudno wyobrazić sobie lepsze rozpoczęcie przygody napastnika z nowym klubem.
Dla mnie ważny jest nie tylko sam gol. Sánchez pokazał również, że chce być obecny w polu karnym i szuka sytuacji strzeleckich. W debiucie oddał cztery strzały, z czego dwa były celne.
Napastnika rozlicza się z bramek. Pierwszą już ma.
Transferowi towarzyszyło sporo zamieszania
Nie można jednak całkowicie pominąć okoliczności transferu.
Po przenosinach Sáncheza pojawiła się publiczna wymiana zdań pomiędzy przedstawicielami Wisły Kraków i Pogoni Szczecin. Wisła zgłosiła zastrzeżenia dotyczące procedury poprzedzającej transfer, natomiast ze strony Pogoni te zarzuty zostały zakwestionowane.
Sam fakt aktywowania klauzuli odstępnego i transfer zawodnika to jedno, natomiast kwestie proceduralne są osobną sprawą i powinny zostać ocenione przez odpowiednie organy.
Z perspektywy kibica zdecydowanie bardziej interesuje mnie jednak to, co Sánchez pokaże na boisku.
Czy Sánchez może być brakującym elementem Pogoni?
Na odpowiedź jest zdecydowanie za wcześnie.
Jeden dobry mecz i jedna bramka nie powinny powodować, że od razu będziemy budować wokół nowego napastnika wielkie oczekiwania. Ekstraklasa potrafi szybko zweryfikować zarówno zawodników, jak i transferowe zachwyty.
Ale podoba mi się jedna rzecz.
Pogoń pozyskała zawodnika, który przychodzi do Szczecina w dobrej formie i zna ligę. Nie trzeba czekać kilku miesięcy, aż pozna specyfikę polskiej piłki.
Jeżeli Sánchez utrzyma skuteczność z początku sezonu, Pogoń może mieć z niego bardzo dużo pożytku.
Pierwszy krok został wykonany.
Pierwszy mecz.
Pierwsze 90 minut.
Pierwszy gol.
Teraz najważniejsza będzie regularność.
A jakie jest Wasze zdanie? Jordi Sánchez będzie napastnikiem, którego Pogoń potrzebowała?
